
....:::: Kilka slow o mnie ....
Urodzilem sie w malej miejscowosci Mielec w wojewodztwie Podkarpackim. Mysle, ze mi wybaczycie jak opuszcze opowiadan
o okresie podstawowki. Wspomne tylko, ze ja i koledzy z klasy sportowej "A" dozgonnie poswiecalismy sie plywaniu. Udalo mi sie zebrac troche dyplomow z mistrzost okregowych i medali ale niestety
bylem troche za wolny aby przywiesc jakikolwiek liczacy sie medal z mistrzostw polski. W wystepie indywidualnym najlepsze moje miejsce zajalem (o ile dobrze pamietam) w 1995roku na 400m stylem zmiennym w Rzeszowie - bylo to 10te miejsce (final b).
A w stylu klasycznym zawsze sie wahalem miedzy 16-20tym miejscem. Tak wogole to w tym okresie dzialalismy z chlopakami dosc aktywnie w dziedzinie sportu i rekreacji. W maju 1995r ukonczylem kurs ratownika W.O.P.R.,
kilka miesiecy pozniej ukonczylem kurs sedziego plywania. I to by bylo juz chyba tyle osiagniec na podstawowke.
Co do szkoly sredniej hhmmmmm.......dlugo by opowiadac. Czasami wracam pamiecia do tamtych dni i wspominam jakie beztroskie bylo zycie. Z szystym sumieniem moge przyznac, ze to byly najlepsze/najdziksze
lata mojego zycia. Przezylismy tyle imprez razem z chlopakami ile to tylko bylo mozliwe i kieszen na to pozwalala. Zreszta to byl okres buntu i jak sie nie mialo na jabola to sie tak robilo, ze sie na niego mialo
i to zaraz. Coz jakos sie tak zapedzilem, ze nie bez powodu przezywali mnie "jabol". Coz moge powiedziec to byly inne czasy. Niestety zakonczylo sie przygode ze sportem i zaczelo sie zycie
i imprezy.
Nastepnie w lipcu 1998r ukonczylem kurs i zdobylem patent mlodszego pletwonurka. Bylo
(i nadal jest) to niezwykle doswiadczenie gdyz ciezko jest zapomniec pierwszego "macha" z butli na smiesznej
glebokosci 4m. Coz, najwidoczniej niektorych rzeczy sie nie zapomina albo zostaja w pamieci troche dluzej. Wiecej juz o szkole sredniej nie bede pisal, bo kazdy powinien zdawac sobie sprawe jaki byl
to okres i co wniosl do naszych "swierzych glow".
Naszczescie jakos zaliczylo sie mature z nawet zaskakujaco dobrymi wynikami i trzeba bylo juz pomyslec troche o przyszlosci. Chyba wiekszosc z nas pod koniec ogolniaka czy zawodowki zaczyna sie
zastanawiac co dalej, co dalej ze soba poczac ??!! Takie rozsterki tez i mna trzasaly. Niestety z powodu braku srodkow finansowych dalsze pojscie na studia niemoglo sie odbyc. Coz praktycznie zostaly
w takim przypadku dwie opcje : do wojska lub do pracy. Jak kazdy wie o dobra prace niejest/nie bylo latwo. Wiec odpowiedz na to pytanie zostala tylko jedna. Doszedlem do wniosku, ze jak sie ma siedziec
w domu i smecic do 4rech scian to juz lepiej isc do tego "syfu", odrobic co swoje no i oczywiscie przynajmniej postrzelac sobie troche z kalacha. Jezeli ktokolwiek z was mial kiedys bron w reku to wie o
czy mowie. Jest to naprawde cos !!!!
Coz zaraz po zwerbowaniu przez kochane WKU dostalem mozliwosc wyjechania do Kosowa (poludniowa czesc Serbii) i zarobienia troche kasy. Pomyslalem czemu nie i ......
nigdy nie bede tego zalowal gdyz byl to drugi najwspanialszy okres w moim zyciu. Wiele sie dzialo i wiele by o tym mozna opowiadac. Dalaczam tez troche fotek z okresu woja tylko niestety nie w
najlepszej jakosci (bo sa to tylko skany fotek). Kiedys moze powalcze z nimi i napewno bede chcial dodac jeszcze kilka nowych fotek gdyz stanowi ten okes istotna role w miom zyciu. Mozna
by bylo powiedziec, ze to byly jakby dla mnie studia i sprawdzian w pewnym sensie. Czy go zaliczylismy, coz .... mysle, ze trzeba z odpowiedzia jeszcze troche poczekac. Za kilka lat ogladniesz
sie za siebie i jak zobaczysz, ze twoja przeszlosc miala sens i zrobiles wszystko zeby zyc wyzwolonym zyciem do granic to odpowiedz napewno sama sie nasunie. I to by bylo na tyle o syfie.
Interesuje Cie wojsko polskie i chcesz zobaczyc wiecej fotek ?! Jak tak to kliknij tutaj i wejdz do galerii.
Warto tez zagladnac na stronke Polsko-Ukrainskiego Batalionu (POLUKRBAT) oraz do dywizji KFOR.